Ubezpieczenie domu/mieszkania a kredyt hipoteczny – o czym warto pamiętać

Skoro stać cię na mieszkanie, to na jego ubezpieczenie też musisz mieć pieniądze. Tak mawiają agenci biur ubezpieczeniowych. Radzimy, co trzeba wziąć pod uwagę przy wyborze ubezpieczenia dla domu czy mieszkania, na które wzięliśmy kredyt hipoteczny.
  • Ubezpieczenie domów i mieszkań

    Ubezpieczenie domów i mieszkań nie jest obowiązkowe, ale zalecane.

    mk

Z życia wzięte: rodzina mieszkała w 80-metrowym domu wybudowanym w latach 60-tych. Niedawno go wyremontowała. Wybuchł pożar i dom spłonął całkowicie. Właściciele stracili dorobek życia, a dostali jedynie 8 tysięcy złotych odszkodowania (prawie tyle wydali na remont domu). Wina stoi i po stronie mieszkańców, bo chcieli zaoszczędzić na wysokości ubezpieczenia, i po stronie pracownika firmy ubezpieczeniowej, ponieważ nie do końca wyjaśnił, co taka niska stawka za ubezpieczenie obejmuje. Dopiero po fakcie okazało się, że dom powinien być ubezpieczony na około 150 tys. zł, a był – na 20 tysięcy.

Poczytaj też: Ubezpieczenie mieszkania, czyli najczęściej popełniane błędy 

Kto spłaca kredyt hipoteczny, nie ma obowiązku ubezpieczać nieruchomości w towarzystwie ubezpieczeniowym, które jest polecane przez bank udzielający kredytu hipotecznego. Jednak - dla świętego spokoju – większość osób decyduje się na skorzystanie z propozycji wspomnianej przez pracownika banku. To dlatego, że w praktyce wybrane banki oferują przyznanie kredytu, pod warunkiem, że skorzysta się z "ich" oferty. Gdy klient tego nie zrobi, może liczyć się z tym, że dostanie decyzję odmowną odnośnie kredytu.

Niech bank cię nie wyręcza

Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka aspektów przy wyborze ubezpieczenia. To znaczy: w razie, gdy stanie się nieszczęście, żeby wyjść na swoje. A przynajmniej nie stracić. – Ważne, żeby samemu znaleźć ofertę towarzystwa ubezpieczeniowego, a nie polegać na tym, co zaproponuje bank, w którym mamy kredyt hipoteczny – uważa Daniel Dębniak, właściciel kancelarii odszkodowawczej w Toruniu. – Bywa bowiem, że banki mają swoje upatrzone firmy ubezpieczeniowe i przekonują właścicieli nieruchomości do skorzystania z ich oferty. Sugerują się np. prowizją dla siebie, a nie jakością ubezpieczenia.

Ta jakość ubezpieczenia to m.in. to, co obejmuje dane ubezpieczenie. Może być tak, że składka dotyczy przysłowiowych samych murów, a inne towarzystwo ubezpieczeniowe zaoferuje komplet, czyli pakiet od wszelkich możliwych nieszczęść i zdarzeń losowych.

Odwiedź agenta z multiagencji

– Warto udać się do multiagencji, która na miejscu przedstawi i porówna oferty z różnych firm ubezpieczeniowych – kontynuuje Daniel Dębniak. – Tanie ubezpieczenie nie zawsze natomiast oznacza dobre. Trzeba wiedzieć, czy dana oferta obejmuje przykładowo sam budynek, czy też np. ruchomości.

Przypadek: Kowalscy kupili mieszkanie na kredyt i ubezpieczyli przysłowiowe cztery ściany, także na wypadek zalania. Gdy sąsiedzi z góry zalali mieszkanie Kowalskich, dostali oni odszkodowanie za ściany, ale za zniszczone instalacje – już nie. Z tym, że koszt odnowy ścian był kilkukrotnie niższy niż wydatki związane z nowymi instalacjami. Na instalacje Kowalscy musieli wyłożyć z własnej kieszeni.

Nieruchomości i ruchomości

Ubezpieczenie nieruchomości to za mało. – Najlepiej ubezpieczyć także ruchomości, a więc wszystko to, co znajduje się w domu czy mieszkaniu – zaznacza Dębniak. – To choćby sprzęt rtv, agd oraz meble. Dzięki temu, jeśli, odpukać, zdarzy się nieszczęście, dostaniemy odszkodowanie w takiej wysokości, żeby kupić to, co utraciliśmy. Przykładowo: gdy w pożarze spłonie nam cały dobytek, pieniądze wypłacone w ramach odszkodowania powinny całkowicie pokryć straty. Gdy zatem dom z wyposażeniem był wart 400 tysięcy złotych, odszkodowanie właśnie w takiej kwocie powinni otrzymać ubezpieczeni.

Nic na szybko

– Zawierając umowę, należy dokładnie zapoznać się wcześniej z wszystkimi jej zapisami – radzi nasz rozmówca. – To zazwyczaj około 10 stron. Trzeba je przeczytać przed podpisaniem. Od jej warunków zależy przecież, czy, a jeżeli tak, to w jakiej wysokości należy się nam odszkodowanie.

Ubezpieczyciel sobie zastrzega

Wszystkie zapisy umowy trzeba dokładnie prześledzić. – I to kilka razy, a najbardziej należy się skupić na sekcji „Wyłączenia". W niej towarzystwo ubezpieczeniowe wymienia, w jakich przypadkach nie należy się odszkodowanie – tłumaczy ekspert.

To również warto wiedzieć: Koniec z wciskaniem przez banki ubezpieczeń do kredytów 

Można rozpatrzyć choćby sytuację: Kowalscy ubezpieczyli od zalania kupione na kredyt mieszkanie. Mieszkają w bloku na parterze. Blok, jak i całe osiedle, położone są na niskim terenie. Po zimie była powódź i woda wdarła się do mieszkań lokatorów mieszkających najniżej. Do Kowalskich – też. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, ponieważ w jego ofercie klient ma prawo do otrzymania rekompensaty jedynie w przypadku, gdy dojdzie do zdarzenia typu „wadliwa instalacja". W ofercie zabrakło natomiast informacji o wypłacie odszkodowania za zalanie spowodowane „siłami natury". 

Autor: Katarzyna Piojda
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Piszecie o ubezpieczeniu mieszkania na które został zaciągnięty kredyt hipoteczny. Banki przy takim ubezpieczeniu mieszkania wymagają cesji na swoje konto. W przypadku jakiegoś nieszczęścia ubezpieczyciel odszkodowanie wypłaci bankowi a nie ubezpieczającemu.
Kowalski, 25.01.2016, 14:38

Polecamy