Leasing na mieszkanie – co to takiego i kto może z niego skorzystać

O leasingu na samochód czy maszyny lub o leasingu pracowniczym słyszał pewnie każdy. Mało kto wie natomiast, że istnieje coś takiego, jak leasing na mieszkanie. Wyjaśniamy zasady.
  • Leasing mieszkania

    Leasing mieszkania wygląda, jak połączenie wynajmu z kredytem, bo płacisz raty i mieszkasz, jak na swoim, chociaż mieszkanie jeszcze nie jest twoje.

    Sits

Leasing mieszkań (z ang. home leasing) jest podobny do wynajmu mieszkania na długi czas, np. przez kilkanaście lat. Zainteresowany, czyli leasingobiorca, opłaca raty za mieszkanie tak samo, jakby to robił w przypadku zakupu nieruchomości na raty z udziałem kredytu hipotecznego. Różnica podstawowa jest natomiast taka, że gdy mamy do czynienia z leasingiem na mieszkanie, klient staje się właścicielem tego lokalu dopiero po spłacie rat leasingowych. Tak samo się dzieje – przypomnijmy – w sytuacji zakupu auta w leasingu.

Przykład

Przyjmijmy, że upatrzyliśmy sobie mieszkanie warte 100 tysięcy złotych. Przystajemy na warunki: musimy uzbierać 8-procentowy wkład własny, raty będą miesięczne, a okres leasingowania obejmie 10 lat. Po tym czasie cena zakupu nieruchomości już z sumą opłat leasingowych wyniesie 162 tys. zł.

Uwaga! Warto przeczytać: Wybierając zły kredyt hipoteczny, przepłacisz nawet 300 tys. złotych 

Procedura wygląda następująco: klient wybiera sobie mieszkanie i składa wniosek leasingowy. Gdy otrzyma zgodę banku czy instytucji finansowej, może traktować mieszkanie, jakby było jego, chociaż w rzeczywistości należy ono do podmiotu finansującego, a więc leasingodawcy. Umowa jest podpisywana na czas określony. Lokator płaci czynsz (wyższy niż standardowy), który jest przeznaczany na pokrycie ceny nieruchomości. Zainteresowany stanie się właścicielem czterech kątów dopiero po całkowitej spłacie rat. Wtedy ma, zgodnie z zapisami w księdze wieczystej i umowie leasingowej, prawo do przeniesienia własności lokalu na siebie.

Podejście Polaków do leasingu mieszkaniowego

Na Zachodzie leasing mieszkań staje się popularny, ale w Polsce dopiero zaczyna raczkować. Powodem jest m.in. podejście Polaków. Dla większości rodaków mieszkanie stanowi bowiem dorobek całego życia i niechętnie chcą oni przez dziesiątki lat płacić za coś, co jeszcze nie jest ich własnością. Jeżeli jednak komuś bank odmówił przyznania „normalnego" kredytu mieszkaniowego, może spróbować właśnie otrzymać leasing na mieszkanie. A przecież łatwo jest polec w obliczu banku: już kilkutygodniowe opóźnienie w zapłacie raty może skreślić klienta starającego się o kredyt hipoteczny.

Leasing kontra kredyt

Kto zdecydował się na leasing mieszkaniowy, ten może odliczyć koszty wykończenia i remontu tego lokum, a także jego wyposażenia np. w meble. Zwolennicy leasingu podkreślają również, że finansowanie w postaci leasingu nie obniża zdolności kredytowej kupującego, co występuje w sytuacji tradycyjnego kredytu zaciąganego na zakup mieszkania. Mówi się też, że inwestowanie w zakup mieszkania stanowi jedne z najbardziej bezpiecznych form inwestowania w ogóle, a inwestycja w zakup nieruchomości pod wynajem powinna sama zarobić na koszt tzw. czynszu leasingowego.

Podobnie, jak w przypadku standardowego kredytu mieszkaniowego, tak i tutaj należy przyszykować wkład własny. Przy leasingu mieszkaniowym trzeba uzbierać wcześniej np. 15 procent wkładu własnego, żeby móc rozpocząć starania o otrzymanie zgody na leasing lokalu. Wstępna decyzja o przyznaniu czy odmowie kredytu hipotecznego jest udzielana z reguły w ciągu 2 tygodni. Gdy mowa o leasingu, zdarza się, że wnioskodawca czeka na wstępną decyzję 3 dni robocze.

Wady leasingu mieszkaniowego

Leasing mieszkania jest droższym rozwiązaniem od typowego kredytu hipotecznego. Tyle że kto dostanie zwykły kredyt, nie musi próbować starań o leasing, bo ten jest dla osób, którym bank odmówił zwyczajnego kredytu. Rozwiązania alternatywne zawsze są droższe.

Przeczytaj również: Kredyt hipoteczny, czyli taka jest do niego droga

Przeciwnicy leasingu na mieszkanie twierdzą, że wszystko ładnie wygląda do czasu, gdy bank, towarzystwo leasingowe czy inna instytucja finansująca nie znajdą się w kłopotach finansowych. Jeśli firmie finansującej, będącej przecież formalnym właścicielem mieszkania, zagrozi upadłość, klient, czyli leasingobiorca, może mieć powody do zmartwień. Trudno będzie mu odzyskać pieniądze, które do tej pory włożył w lokal. Jest szansa, i to spora, na odzyskanie części albo nawet całości zainwestowanej sumy. To jednak może wiązać się z długoletnią walką w sądzie.

Zacznij od sprawdzenia podmiotu finansującego

Lepiej dmuchać na zimne i sprawdzić firmę leasingującą. Musi ona przetrwać przynajmniej tak długo, jak długo będziemy leasingobiorcami, czyli np. 15 lat (w wybranych instytucjach maksymalnie może być 25 lat). Weryfikację firmy warto zacząć od zajrzenia w KRS (Krajowy Rejestr Sądowy) online. Dobrze też jest skonsultować umowę przed jej podpisaniem z prawnikiem, który wcześniej już prowadził sprawy związane z leasingiem. 

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Dobry i odpowiedzialny artykuł. Trzeba na każdym kroku uczulać ludzi, żeby weryfikowali wiarygodność strony finansującej leasing mieszkania, żeby nie było znowu jak ze Skokami, Amber Goldami itp. My także poświęciliśmy temu publikację: https://www.fmleasing.pl/porady/leasing-mieszkan-pomysl-zanim-wdepniesz
Pozdrawiam
Tomek Piotrowski
FmLeasing.pl
Tomasz Piotrowski, 19.07.2016, 15:33