Klimatyzacja w domu i biurze i – jak z niej korzystać nie narażając zdrowia?

Wraz z nadejściem letnich upałów w biurach zaczyna się coroczna wojna między zwolennikami używania klimatyzacji, klimatyzatorów i wiatraków, a ich zaprzysięgłymi przeciwnikami. Przy czym każda ze stron ma swoje, słuszne, argumenty.
  • Klimatyzacja nie szkodzi, gdy korzysta się z niej prawidłowo

    Wentylatory mogą przynieść ukojenie w upalne dni, ale trzeba pamiętać, by ich wirniki nie nawiewały powietrza prosto w twarz - grozi to kłopotami zdrowotnymi.

    Janusz Wójtowicz

Nowoczesne biurowce są już standardowo wyposażone w systemy klimatyzacyjne. W starszych nieruchomościach pracują klimatyzatory lub wiatraki. Choć pracodawcy nie mają obowiązku instalowania systemów chłodzących czy zakupu wiatraków, bardzo często decydują się na taką inwestycję wiedząc, że warunki pracy wpływają bezpośrednio na efektywność pracowników. A ci nie lubią wykonywać zadań, gdy w pomieszczeniach temperatura zbliża się do 30 stopni Celsjusza, co nie jest rzadkością w wielu biurach. Klimatyzacja trafia też coraz częściej do naszych domów i mieszkań, a wraz z jej ekspansją mnożą się wątpliwości, czy używanie klimatyzacji jest na pewno bezpieczne dla zdrowia. 

Warto przeczytać: Kiedy można zamontować klimatyzację w mieszkaniu

Wiatraki dla ochłody – byle nie wiało w twarz

Najmniej inwazyjne są wentylatory (wiatraki). Małe, biurkowe nie generują nawet dużego ruchu powietrza. Bezpieczne w użytkowaniu są również wentylatory sufitowe, które rozwiewają powietrze w całym pomieszczeniu w bezpiecznej odległości od osób w nim przebywających. Najwięcej nieporozumień i zagrożeń zdrowotnych wywołują wiatraki stojące z oscylacją, czyli takie które omiatają dużą część pomieszczenia, cały czas wykonując wahadłowe ruchy (choć oczywiście można je zablokować w określonej pozycji).

Sam wentylator (poza termowentylatorami) nie schładza powietrza, ale są mile widziane, bo wymuszają ruch powietrza, którego powiew sprawia, że praca jest po prostu przyjemniejsza. Jednak nieprawidłowo użytkowany wentylator może być źródłem kłopotów zdrowotnych. Uważać trzeba zwłaszcza na to, by strumień powietrza, niekiedy bardzo silny, nie wiał prosto w twarz czy głowę osoby, która przy nim siedzi (choć „pęd" powietrza na twarzy wydaje się bardzo przyjemny). Dłuższe narażanie się na takie powiewy grozić może nie tylko zapaleniem spojówek, ale również zapaleniem ucha czy kłopotami z błonami śluzowymi gardła czy nosa.

Czujność powinni zachować również alergicy – masy powietrza wzbijane przez wentylatory niosą ze sobą kurz, a wraz z nim roztocza. Wentylatory – zimą zwykle składowane w pomieszczeniach gospodarczych i piwnicach przed pierwszym włączeniem warto starannie doczyścić, a tę czynność powtórzyć w połowie sezonu „wiatrakowego".

Klimatyzatory czyli mobilna klimatyzacja

Klimatyzatory, zwane też klimatyzerami to przenośne urządzenia schładzające. Ich działanie polega na nawiewaniu powietrza, które przechodzi przez lód, zimną wodę albo czynnik chłodniczy, taki sam jak w klimatyzacjach samochodowych. Podobnie jak w wypadku wiatraków ich konserwacja i bieżące utrzymanie wystarczy do bezpiecznego użytkowania. Ich minusem jest to, że nie potrafią utrzymać stałej temperatury we wnętrzach, co oznaczać może spore jej wahania w krótkim czasie. A to właśnie różnice temperatur odpowiadają najczęściej za przeziębienia.

Klimatyzacja bezpieczna, gdy jest prawidłowo użytkowana

Dłuższe przebywanie w pomieszczeniu, w którym działa klimatyzacja, zwłaszcza w bezpośrednim jej zasięgu, może powodować nie tylko złe samopoczucie, ale również prowadzić do zachorowań. Jednak utrzymywana w odpowiednim stanie klimatyzacja sama w sobie nie jest groźna. Ma filtry pyłkowe, które zatrzymują kurz i roztocza, wpływa więc korzystnie na jakość powietrza we wnętrzach. W przeciwieństwie do przenośnych urządzeń – co bardzo ważne – pozwala zaplanować konkretną temperaturę w pomieszczeniu, a następnie ją utrzymywać (włączając się tylko wtedy, gdy trzeba "interweniować"). Niektóre systemy potrafią utrzymywać też określoną wilgotność powietrza, jonizować je i dodatkowo filtrować – czyli robić wszystko to, co sprawia, że praca i przebywanie w pomieszczeniu w czasie upałów staje się przyjemnością. Kłopoty zaczynaj się wtedy, gdy klimatyzacja jest używana w sposób nieprawidłowy, albo zaniedba się jej konserwację.

Polecamy poradnik: Jak przetrwać w upalne dni w mieszkaniu bez klimatyzacji 

W przewodach klimatyzacyjnych namnażają się bowiem roztocza, grzyby i bakterie. Dlatego przed „otwarciem sezonu" należy zlecić nie tylko ich przeczyszczenie i dezynfekcję, ale również wymianę filtrów. Najlepiej tego typu zabiegi powtarzać dwa razy w roku lub zgodnie z zaleceniami producentów (ci zwykle informują o konieczności wymiany filtrów co 500 godzin pracy systemu).

Jak zadbać o zdrowie w klimatyzowanych pomieszczeniach?

Nie należy schładzać powietrza zbyt mocno, zwłaszcza wtedy, gdy ma się w perspektywie wyjście na zewnątrz, gdzie panują upały. To różnice temperatur mają największy, negatywny wpływ na nasze zdrowie. Specjaliści uważają, że wnętrze o temperaturze niższej niż 5–7 stopni Celsjusza od temperatury powietrza za oknem jest optymalnym rozwiązaniem dla organizmu. Warto również wychodząc z klimatyzowanego pomieszczenia na zewnątrz i odwrotnie, dać sobie trochę czasu na oswojenie się z różnicą temperatur w innym pomieszczeniu czy korytarzu, by nie dopadł nas „szok termiczny".

Klimatyzacja wysusza również powietrze, a suche powietrze ma zły wpływ na błony śluzowe oka, nosa i gardła. Trzeba zadbać o ich odpowiednie nawilżenie – sączenie jakiegoś napoju nie tylko nawodni organizm, ale również zwilży błony śluzowe gardła. Na rynku dostępne są również nawilżające krople do oczu, które pomagają przy długotrwałej pracy przed komputerem i chronią przed skutkami wysuszania oka przez klimatyzację.

Zapominając o tych zaleceniach narażamy się na bóle głowy, gardła, przeziębienia i anginy, a także problemy z zatokami i migdałkami. Mogą również pojawić się problemy skórne związane z wysychaniem naskórka. Na szczęście najgroźniejsze choroby, na przykład na słynną legionellozę, choć w Europie rocznie to około 10 tysięcy przypadków, w Polsce zapada niewiele osób. 

Autor: Sławomir Bobbe
2komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (2)

OTWÓRZ SIĘ NA WŁASNE MIESZKANIE!
http://e-m2m.pl/5b28f01cbbc17
Adrian, 19.06.2018, 14:14
W pracy i komunikacji miejskiej jestem zmuszona do korzystania z klimy, której nie znoszę. W domu mąż zamontował takie markizy zewnętrzne dwa lata temu zamiast klimki. Po pierwsze, zdrowiej. Po drugie, taniej. Po trzecie, ekologiczniej.
maura, 30.06.2018, 14:54