Wybudowali dom w cenie mieszkania. Jak im się to udało? (WIDEO)

Tagi:
Agnieszka i Radosław Wanago wybudowali sobie dom w cenie mieszkania, nieznacznie tylko przekraczając założony budżet. Zobacz, jak im się to udało.
  • Dom w cenie mieszkania

    Budowa tego domu w stanie deweloperskim zamknęła się kosztem 145 tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć koszt działki za ok. 100-120 tys. złotych. Dom ma powierzchnię użytkową 85 metrów kwadratowych, co w zupełności wystarcza do wygodne życia czteroosobowej rodzinie.

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom z cenie mieszkania

    Płaski dach jest dużo tańszy w realizacji od dachu spadzistego.

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom wybudowany z cenie mieszkania - salon

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom w cenie mieszkania - kuchnia

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom w cenie mieszkania - pokój dziecięcy

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom w cenie mieszkania - łazienka

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom w cenie mieszkania - salon

    Sypialnia w stylu minimalistycznym

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom z cenie mieszkania - salon

    Piec wolno stojący w salonie dodaje klimatu.

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom z cenie mieszkania - salon

    Dzień Dobry TVN/x-news
  • Dom z cenie mieszkania - kuchnia z jadalnią

    Dzień Dobry TVN/x-news

Wbrew powszechnej opinii koszt wybudowania domu za miastem może być porównywalny z zakupem mieszkania w centrum miasta. Warto pamiętać, że koszt budowy domu w dużym stopniu zależy od stopnia skompilowania jego architektury. Im mniej udziwnień, tym taniej.
Budowę domu w cenie mieszkania Agnieszce i Radosławowi z pewnością ułatwił fakt, że obydwoje są z zawodu architektami. Ponadto byli gotowi zrezygnować z niektórych rzeczy, by udźwignąć koszt inwestycji.

Dowiedz się: Ile kosztuje budowa 100-metrowego domu parterowego 

Zobacz, jak budowali, by zmieścić się w budżecie, którym dysponowali

Źródło: Dzień Dobry TVN/x-news 

Budujmy dom na miarę naszych możliwości i potrzeb – niekoniecznie tych wygórowanych. Prosta bryła domu to niższe koszty budowy oraz mniejsze ryzyko błędów wykonawczych, które później mogą skutkować choćby droższą eksploatacją domu.

Eksperci na tema: Lepiej mieszkać w domu, czy mieszkaniu? (WIDEO)

Autor: redakcja.regiodom
99komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (99)

Nic dziwnego, my również zbudowaliśmy taki dom. Oczywiście kosztowało to mnóstwo własnej pracy ale kosztował ok. 150 tys. zł wykończony do zamieszkania. Jjest niewielki ok. 90 m.kw. ale spełnia wszystkie nasze potrzeby. Różni się od mieszkania w bloku bo ma taras, trawnik, działkę, naturę(ptaki śpiewają o świcie, sarny podchodzą blisko, itp,itd.) Dziwię się dlaczego mieszkania są tak drogie...
Krzysztof Kulig, 05.02.2015, 18:23
Dlaczego sie dziwisz, przeciez deweloperzy, posrednicy, podwykonawcy, wszyscy chca zarobic. Jak robisz samemu to zawsze bedzie taniej.
niedziwsie, 06.02.2015, 11:16
lokalizacja ma największy wpływ na cenę, widać to po różnicach cen między popularnymi dzielnicami miast, a tymi np. na obrzeżach - co do tego że każdy (deweloper pośrednik itp.) musi zarobić to nie jest do końca regułą, przykładowo w home broker decydując się na mieszkanie deweloperskie nie płacimy prowizji
Mr Wolf, 03.03.2015, 09:24
Jak nie płacisz, pośrednik dostaje kasę od sprzedającego, a więc płacisz w cenie. W świecie pieniądza on rządzi i nie ma nic za free. Ja wybudowałem dom w technologii mieszanej (murowano-szkieletowy) o wielkości niespełna 100 m2 z instalacjami za niespełna 90k. 2015 roku !!!
Kombinat, 13.09.2016, 01:54
@Kombinat
Witam. Jestem ciekaw jak udało się Panu zrealizować tak tanio taką inwestycję. Proszę o kontakt. Z góry dziękuję.
Kuba S, 17.11.2016, 22:30
Bo mieszkania są położone w wygodniejszych lokalizacjach. Do sklepu blisko, do pracy, do rozrywek. A jakby tak podliczyć ile czasu faktycznie przeznaczymy na korzystanie z tych trawników, działek i natury to wychodzi z tego niewiele czasu. Ten z domku będzie tracił czas na pielęgnację trawnika, a ten z bloku pojedzie sobie nad jezioro lub do lasu i będzie cieszył się z beztroski.
dziamdziak, 06.02.2015, 11:17
i do spalin bliżej, i do hałasu, a czasem i do uciążliwego sąsiada pijaka
sztygar, 06.02.2015, 11:47
tak budowa domu z płaskim dachem jest najtańsza i najmniej kłopotliwa tyle że u nas nie można takich domów budować bo plan zagospodarowania przewiduje tylko dachy pochyłe , ja zbudowałem z żoną dom o pow 85,5 m2 w cenie około 135 000 na gotowo, a nie w stanie deweloperskim , a gdyby można było dachy płaskie byłoby jeszcze taniej . a działki można kupić dużo taniej niż podaje autor . pozdrawiam
TOMASZ, 06.02.2015, 12:08
Witam, czy mogę prosić o kontakt mailowy, ponieważ zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem i chętnie skorzystalibyśmy z Państwa doświadczenia w tej kwestii. Z góry dziękuję za informację zwrotną. Pozdrawiam serdecznie. e-mail: magi1978@wp.pl
MAGDALENA FLOREK, 19.04.2015, 09:33
Bardzo proszę o podanie więcej danych. Mam ogród na wsi o wielkości 932 m2 i chcę zbudować tani dom. Państwa rozwiązanie bardzo mi się podoba.
mój email: basiabiuro@op.pl
Krupica Barbara, 28.04.2015, 11:43
Witam, czy mogę prosić o kontakt mailowy, ponieważ zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem i chętnie skorzystalibyśmy z Państwa doświadczenia w tej kwestii. Z góry dziękuję za informację zwrotną. Pozdrawiam serdecznie. e-mail: magdalena_luczka@wp.pl
Magdalena Łuczka, 21.10.2015, 09:51
Witam, a można wiedzieć jaki projekt domu Państwo zbudowali w tej cenie i jakim sposobem tak tanio? prosze o info na maila mala_mi83@amorki.pl
Janka Bugaj, 22.01.2016, 18:33
Witam, a można wiedzieć jaki projekt domu Państwo zbudowali w tej cenie i jakim sposobem tak tanio? prosze o info na maila mala_mi83@amorki.pl
Janka Bugaj, 22.01.2016, 18:33
Z własnych doświadczeń, większy hałas napotykałem w domkach - piły, psy, kosiarki, sąsiad majsterkowicz. Spaliny również większe w domkach - na osiedlach domków jednorodzinnych pylicy można dostać w czasie zimy.
dziamdziak, 06.02.2015, 12:12
W takim razie ciesz się, że masz takie spokojne osiedle w którym znajduje się mieszkanie.
Wyobraź sobie: od 7 rano koszenie z jednej strony domu, o 9 koniec, ale nagle 5 minut pozniej z drugiej strony koszenie.. żeby mało nie było jak skończą, to po środku trawnika kosi "inna spółdzielnia" bo trawnik jest na pół... następnego dnia zabawa z podkaszarkami, bo niedokońca dobrze przy drzewkach... człowiek z nocy chce spać, a osoba mająca dzień wolny odpocząć (dziecko próbuje pouczyć się do szkoły, a małe spać) -a w tle tylko warkot i warkot! A po południu z zewnątrz ciągłe "Mamoooooooo...." Urwanie głowy;) Teraz drugi przykład: działka, sąsiedzi koszą rzadziej, a nie co 4-7 dni, niektórzy mają elektryczne kosiarki. Uwierz, że głośniej słychać samolot i przejeżdzający samochód niż "psy koty czy sąsiad majsterkowicz" -oczywiście to zależy od wielkości działki ;) Siedzisz sobie na huśtawce a rozmówca telefoniczny pyta -gdzie ten ptak siedzi co tak ładnie gra?? a Ty mówisz, że na drzewie 40m dalej. Własne doświadczenia mogą się zmienić w zależności od otoczenia. Pojedz do kogoś innego na działkę, a zobaczysz jaka cisza i spokój.
Faktycznie największym minusem jest odległość do większego sklepu oraz palenie w piecach w południe na ciepłą wodę, bo sąsiad ma drugą zmianę.
Ale u mnie jak jest 35stopni na dworze, to w wielkiej piwnicy można posiedzieć -luksus i darmowa klimatyzacja ;) A w mieście, w bloku? Sam beton! Odnośnie filmu i pomysłu:
Mi brakowało by budynku gospodarczego i garażu - w którym można by było trzymać słoiczki, opał i auto ;)
Wiadomo, że dom trzeba jakoś grzać. A piwnice większość w blokach posiada -niektórzy mają tam chociażby opony czy rowery.
A właściciele gdzie trzymają kosiarkę do swojej trawy? :P Ogólnie pomysł bardzo dobry! Dla tych którzy faktycznie trzymają się planu.
Mały dom, mniejszy kłopot z sprzątaniem, grzaniem. Dawniej w małych domach tyle ludzi się mieściło, a teraz wygodnictwo ;)
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Zadowolona, 14.06.2015, 10:52
Jasne, w domkach sami abstynenci. Przerabiałam ogródkowe grile do rana, nie było to fajne
Jolcia, 07.02.2015, 07:07
Na wsi jest więcej spalin niż w mieście. Dziady palą w piecach byle czym, smród, czarny śnieg, oczernione sadzą elewcje. A hałas jak w zakładzie: sąsiad codziennie krajzega tnie kradzione drzewo lub rąbie palety, pies na okrągło szczeka na kurę sąsiada, a na drodze przeklinające pijaki wracające z wina ze sklepu.
henio, 09.02.2015, 12:57
...a ja mieszkam na wsi i dziadem nie jestem a mieście same magnaty ze wsi....
asia, 10.02.2015, 11:10
i te piekne klatki schodowe w ktorych smierdzi,obszczane i zarzygane
lokator, 06.02.2015, 14:15
Po pierwsze wcale nie macie domu. Te wasze domy to ma bank. Teraz widać jak skomlicie. Nie daj Boże jak stracicie pracę ZE WZGLĘDU NA STAROŚĆ CZYLI GDZIEŚ PO 50.BĘDZIE FINITO BANK ZABIERZE SWOJE A WY NAWET NIE DO BLKOWISKA TYK]LKO DO PRZYTUŁKUDLA BEZDOMNYCH Co do tych śmierdzących klatek no cóż jacy lokatorzy takie klatki. Popatrz na siebie.
Jan Kowalski, 06.02.2015, 20:19
Mam dom-nie mam kredytu:))))))))))))))))))))
Nowak, 06.02.2015, 21:13
Ja też!!!! :-))))
Malinowski, 07.02.2015, 17:12
Kamila , 09.02.2015, 08:08
tym bardziej jak ma się rodzinę.Być może ty śmieszny człowieczku mieszkasz z mamusią i żresz obiadek przez nią zrobiony...Zapisz sobie ten swój wpis w pliku tekstowym i odpal na 50 urodziny, a usłyszysz moje pstryknięcie palcami.To pstryknięcie zrobi z ciebie starca i idiotę nadającego się... no resztę przecież znasz hehehehehehehe Popatrz na siebie i swoją ułomność hehehe...
Maciek, 07.02.2015, 16:27
lecz sie człowieku ....bo zazdrosc ci odbiera zdrowy rozsądek (dlatego obcokrajowcy mówią o nas z politowaniem głupie polaczki)
drobson, 08.02.2015, 11:13
no gorszej bzdury nie slyszalam....
mm, 06.02.2015, 16:04
Zanim ten z blokowiska dojedzie nad jezioro-to ten z domku ma już skoszoną, świeżą trawkę i może pławić się luksusem w ciszy i spokoju (ewentualnie ze znajomymi), a nie z całą resztą miasta, która ucieka jakoś nad to jeziorko:)))-nie chce siedzieć w swoim "M"!
Nowak, 06.02.2015, 17:31
i wdepnie w cudze g..... i beztrosko obok niego będzie spędzać czas pijana młodzież a jak po tak beztroskim wypoczynku będzie chciał odpocząć w domu a sąsiad w tym czasie będzie miał ochotę na zabawę, a co tam wszyscy będą musieli tego słuchać. Jestem wychowana w bloku i dopiero od 10 lat mieszkam w domku i nigdy bym tego nie zamieniła.
nina, 06.02.2015, 19:05
Nie wiem gdzie i w jakim towarzystwie się obracacie, ale szczere wam współczuję. Jeśli ludzie tacy są jak opisujecie to w domach też tacy mieszkają. Dlacego posiadacze domów uważają się a lepszych, wcale tacy nie są
Jolcia, 07.02.2015, 06:59
i tak,trzeba się uczyć od młodych a nie narzekać.
icek, 07.02.2015, 11:22
Mieszkałem mniejwiecej po równo w domu i w bloku i bardzo chętnie wróciłbym do bloku.
Wywody ludzi że na wsi jest tak pięknie i wspaniale są bez pokrycia.
1. na wsi wcale nie jest cicho i spokojnie - ci co to opowiadają albo mieszkają na jakimś totalnym wygwizdowie dom od domu oddalony o 2km albo mieszkają w mieście i tak im się tylko wydaje. przykłady: piły, ciągniki, kombajny, pijani mieszkańcy, dzieci sąsiadów popier... na skuterkach czy kładzikach w kółko przez cały dzień.
2. czystość powietrza - szczerze wolę smród spalin niż obornika czy gnojowicy wyrzuconych na pobliskie pola, a spalin oczywiście też nie brakuje. Wypalanie traw, odpadów rolnych, liści no i oczywiście śmieci bo chociaż za wywóz i tak płaci się tyle samo to owszem są zdolniachy które zamiast do kosza wrzucą do pieca czy zapalą sobie ognisko ze śmieci, dym z kominów który nader często zamiast w górę leci z komina w dół i gdy sąsiad dosypie węgla do pieca to ja mam zadymione całe podwórko a jak okna nie zamknę to i dom. Oczywiście nie tylko spaliny i smród, są jeszcze wszelkiego rodzaju opryski rozwiewane przez wiatr. Jak widać na wsi można oddychać pełną piersią i nie martwić się że coś nam zaszkodzi.
3. Jest wiosna z wszechobecnym błotem, lato z cotygodniowym koszeniem (oczywiście skoszoną trawę trzeba zgrabić i na kompostownik zapewniam was pachnieć to ona nie pachnie a to za małe i się nie zgrabi to elegancko klei się do butów i wnosi do domu.), jesień pełno liści i błota, zima jest najgorsza błoto, śnieg, mróz, oblodzona droga, wiatr i tak wszystko po koleji co parę dni.
4. oczywiście jeżeli posiada się samochód to po częśći mamy łatwo dojechać do pracy, "ale" Zawsze jest to ale, zimą rano trzeba wstać i odśnieżyć podjazd jeżeli mieszkasz przy głównej drodze to twoje szczęście bo je jako tako jeszcze odśnieżają jednak mieszkając przy drodze gminnej często gesto możesz sobie odpuścić odśnieżanie podjazdu bo i tak nie zajedziesz daleko. No to startujesz na przysanek i czekasz tam godzinę bo pks wykończyli busiarze którzy jeżdżą jak i kiedy się im podoba a jak już po godzinie coś jedzie to i tak sie nie zatrzyma bo już szpilki nie da się do tego busika wepchnąć. Dopisałbym jeszcze całe mnóstwo uroków życia na wsi ale nie mam ochoty o tym myśleć bo mnie krew zalewa.
aaa, 07.02.2015, 14:39
Piszesz takie bzdury, że aż się czytać tego nie chce.
Wychowałam się w domku (i nie na takiej typowej wsi, bo to dzielnica domów jednorodzinnych sporego miasta). Miałam też okazję mieszkać kilka lat w duży mieście w bloku. Jak tylko nadarzyła się okazja wróciłam do mieszkania w domu. I już nigdy się do bloku nie wyprowadzę.
W odpowiedzi na Twoje "wywody":
1) Grubo przesadziłeś z tymi piłami, ciągnikami, pijanymi mieszkańcami i dziećmi sąsiadów. Otóż - piły i ciagniki nie hałasują 12mies w roku, jedynie kiedy jest na to sezon (wycinki lasów, żniwa itp.), a pijanych sąsiadów i iich dzieci wolę mieć w odległości 10-20 metrów od domu niż bezpośrednio za cienką ścianą w mieszkaniu obok. Przerabiałam mieszkając w bloku: a) starszą panią, która za każdym razem kiedy usłyszała lecącą wodę w pionie dzwoniła do administracji, że ją sąsiedzi zalewają; b) pewnego młodzieńca, który cały dzień w wakacje słuchał jakiegoś g***go hiphopu na cały regulator, skazując sąsiadów na męki; 3) ganiającego za zabawkami psa sąsiadów z góry, nie wiem czym on się bawił, ale odgłosy były takie, jakby toczył metalową kulkę po posadzce...; d) bandę studenciaków wiecznie imprezujących i wykłócających się nie wiadomo o co, a jak się wyprowadzili studenci to zamieszkali tam ludzie z trójką dzieci, które wiecznie ryczały... Pod oknem na ławce mieliśmy osiedlowych menelików, którzy po przekopaniu śmietnik siadali i sączyli po kryjomu wino zakupione w pobliskim "społem"... Więc nie opowiadaj takich głupot... bo po podwórku nie biegają mi cudze psy, cudze dzieci i pijani "bywalcy okolicznych sklepów monopolowych"
2) jedź np. do Irlandii - tam "swojskie klimaty" ludzie mają na co dzień i nie narzekają. Wolę wdychać czyste powietrze, nawet jeśli zalatuje oborą niż wdychanie spalin i słuchanie jazgotu wprost z ulicy przechodzącej od blokiem... Oczywiście w mieście to samymi fiołkami pachnie, nie ma smrodu gnijących liści, koszonej czy mokrej trawy, a co do oprysków - są odpowiednie przepisy co do ich stosowania więc jeśli sąsiad pod domem Ci pryska jakimś "Roundup'em" czy środkami owadobójczymi- zgłoś to komu trzeba.
3) Oczywiście w mieście nie ma wiosny czy jesieni, nie ma błota, nie ma gnijącej trawy i opadających liści, nie ma śniegu, deszcz nie pada... latem nikt nie kosi trawy, nie grabi jej, nie przykleja się ona do butów i nie wnosisz jej do mieszkania? Takie tragedie tylko na wsi się dzieją... :) Sama trawa na kompostowniku też nie wydziela smrodków - jak widać marne masz pojęcie.
4) w Mieście samo też się nie odśnieża - ktoś to musi robić.
Z Twojej wypowiedzi wynika, ze jesteś leniem patentowanym (nie chce Ci się kosić trawnika, odśnieżyć podjazdu...). Najlepiej żeby inni zrobili to za Ciebie (bo przecież w mieście sama trawa się nie kosi, samo się nie odśnieża, Sam się lód piachem nie posypuje).
Skoro tak wspaniale jest w mieście to dlaczego coraz więcej ludzi ucieka z tego "raju" na wsie? Zdecydowanie bardziej wolę latem w wolnej chwili skosić trawnik a potem korzystać z uroków własnej działki niż kisić się w mieszkaniu albo w zatłoczonym autobusie, żeby pojechać "wypocząć" na zatłoczona plażę nad tzw. "jeziorem" pod miastem...
Zuz, 08.02.2015, 14:15
ZUZ napisała: "jeśli sąsiad pod domem Ci pryska jakimś "Roundup'em" czy środkami owadobójczymi- zgłoś to komu trzeba" I to jest właśnie to, czego nie lubię najbardziej w wiejskich klimatach, podpie..rzać na sąsiada na byle co, zamiast porozmawiać z sąsiadem że to mi się nie podoba. Niestety na wsi też jest się skazanym na pewne ograniczenia głośna muzyka DISCO-POLO od sąsiada, ujadający pies, krzyczące dzieciaki, pijane osobniki, kosiarki do trawy latem, smród spalin z CO zimą, upierdliwi sąsiedzi skarżący na byle co, chociażby że wyciąłem drzewo - czy aby napewno miałem pozwolenie sąsiad detektyw inwektyw sprawdzi. Chyba, że się wybuduje w lesie - ale wtedy kleszcze i inne dzikie zwierzęta :))) Jak się nie ma co się LUBI to się LUBI co się ma!!!
Sebastian, 11.05.2015, 21:17
Częściowo się zgodzę, ale niektóre argumenty mocno przesadzone. Ja bym powiedział, że i blok ma swoje wady i zalety, tak samo jak mieszkanie w domu na wsi. Absolutnie WSZYSTKO zależy od lokalizacji i sąsiadów na jakich się trafi, a jak wiadomo tych się nie wybiera. Mieszkałem w różnych miejscach (częste przeprowadzki), zarówno w domu, jak i w mieszkaniu w bloku.
Mieszkanie w domu:
Oczywiste plusy to fakt, że nie trzeba słuchać głośnej muzyki sąsiada, gdzie w bloku słyszałem nawet głośniej puszczony telewizor w nocy. Ma się poczucie własności skrawka ziemi i budynku. Nikt Ci nie łazi obok drzwi, plac jest tylko TWÓJ. Wieszasz tabliczkę "zły pies" zamykasz bramę na klucz i nie przejmujesz się obcymi. Sadzisz wysoki żywopłot i możesz sobie chodzić po podwórku na golasa jeśli taki masz kaprys. Na zewnątrz jest głośniej niż w mieście. Piły, kosiarki, ujadający pies, dzieciarnia, itd. Wieczorem raczej nie ma sensu się rozsiadywać z książką, bo komary zamęczą okrutnie. Inne robale również pchają się drzwiami i oknami do domu. Za to w środku cisza i spokój. Jeśli ma się szczelne, porządne okna, można się zrelaksować. Jeśli się ma domek i ogród, trzeba o wszystko dbać, ale co kto lubi. Większość ludzi mieszkających na wsiach lubi te czynności (wspomniane majsterkowanie i dbanie o swój kawałek ziemi) W lato koszenie trawnika, rąbanie drewna, w zimę odśnieżanie, kupno opału, palenie w piecu. Czasem trzeba coś pomalować, zreperować ogrodzenie, tutaj nie przyjdzie żadna ekipa i nie naprawi niedomykającej się furtki. W zimie ludzie palą w piecach czym tylko mogą, więc wyjście wieczorem gwarantuje przesiąknięcię ubrań smrodem "spalin". Kompost mi nie przeszkadza, akurat mamy spore działki i każdy wyrzuca skoszoną trawę jak najdalej od domu. Z reguły domki są też większe (minimum parter i piętro, czasem strych, piwnica), mnóstwo pokoi, sypialnie, jeśli się ma jeszcze garaż, warsztat, czy inne budynki, nie ma problemu typu "gdzie wstawię przedmiot xyz", "gdzię będą spali goście", nie wspominając o tym, że jak ktoś ma więcej dzieci, nie muszą się gnieździć w 1 pokoju.
Mieszkanie w bloku:
Największym niekwestionowanym plusem jest wygoda. Cokolwiek się nie zepsuje - przyjdzie ekipa, naprawi, posprząta. W zimie odkręcasz kaloryfer i nie przejmujesz się opałem, wygodne windy zawiozą Cie na każde piętro, a jak wandale zniszczą drzwi, na drugi, ew. trzeci dzień zostaną wstawione nowe. Niestety w bloku ważniejszą kwestią jest to, na jakich sąsiadów trafimy. W mniejszych blokach jeszcze, gdy ludzie się znają, jest jakiś wzajemny szacunek, sąsiad informuje, że tego i tego dnia będzie przeprowadzał remont. Gorzej, gdy wylądujemy w wieżowcu, gdzie mieszkańcy staja się anonimowi i przez klatkę dziennie przewijają się setki nieznanych sobie mieszkańców. Przychodzisz po pracy po nocce, a na którymś piętrze ktoś wierci wiertarką udarową w ścianie przez cały poranek. Zapomnij o drzemce. Mieszkasz pod sąsiadami, którzy mają małe dzieci? Bądź pewny, że bieganie "tup tup tup" będzie słychać przynajmniej do 20-tej. Rozbijane kotlety również. Głośny telewizor, imprezy, i każdą wykonywaną przez nich czynność. Tak jak na wsi słyszę na zewnątrz nieznośnie ujadającego psa, zamykam okno i mam spokój. W bloku tego samego jaszczka muszę słuchać przez cienką ścianę. Słychać nawet strzępki rozmów i kłótni przez kratki wentylacyjne. Na klatkach dzieci w dzień urządzają sobie wyścigi na rolkach i hulajnogach, starsze towarzystwo przesiaduje z piwkiem wieczorami.
Tak, że co kto lubi. Jeśli ktoś ma gwarną rodzinę, hałas w bloku specjalnie nie będzie mu przeszkadzał, bo jego najbliższe otoczenie i tak wygeneruje większy huk ;) Ja jestem typem samotnika i muszę mieć gwarancję, że jak zamknę się w pokoju nikt i nic nie będzie mi przeszkadzało, dlatego wybrałbym jednak domek. Blokowisko też miało swój urok. Zjeżdzało się windą, na parterze spożywczak, fryzjer, sklep rtv i usługi krawieckie.
Vroo, 08.02.2015, 14:27
Vroo,
to zależy jeszcze na jakie osiedle trafisz. Mieszkałam na zamkniętym osiedlu w Warszawie. Niby porządek, niby cicho, ale jak w gettcie. Mieszkałam na nieco "starszym" osiedlu w Poznaniu - w niskim bloku, w mieszkaniu własnościowym - nie ma mowy o windach, szybkich naprawach, sklepach a nawet przyzwoitych chodnikach pod blokiem (kałuże takie, że wody po kostki - latem zdejmowało się buty i na bosaka do klatki, ale wiosną czy jesienią...?)
Nikt mi nie powie, że mieszkanie w bloku jest spokojniejsze niż we własnym domku. Coś kosztem czegoś - wygoda kosztem spokoju (choć mieszkanie w bloku nie zawsze tą wygodą jest).
Zuz, 08.02.2015, 16:23
Nie wiem na jakim zadupiu mieszkałeś,mieszkam 10km od Kielc i..
1Od 15 lat nikt nie bawi się już w rolnika,na kładzikach nikt nie jeżdzi, a skutery nie są aż tak uciążliwe.
2 Jak wyżej, ruch uliczny jest 100 razy mniejszy niż w mieście, co do kominów się zgadzam.
3 Mam kostkę na podwórku,kosiarkę z koszem i kompostownik z tyłu ogrodu, zero zapachów w części użytkowej.
4 Mam garaż więc odpada problem odśnieżania samochodu, a podjazd tej zimy odśnieżałem dwa razy, zeszłej obyło się bez. Do pracy dojeżdżam autem,ale jest tez komunikacja miejska i busy.
Niech każdy sobie mieszaka gdzie mu pasuje, ale po co wypisywać te brednie jak to na wsi, czy w mieście jest be.
grego, 09.02.2015, 12:22
Dla Ciebie stratą czasu jest pielęgnowanie trawnika, a dla mnie stratą czasu jest notoryczne łażenie po knajpach w mieście. Wolę pielęgnować swój trawnik niż kisić się na "nastym" piętrze w bloku np. latem przy 30-paru stopniach w cieniu... Ja wtedy wychodzę na taras i sie opalam, a Ty ciśniesz się zatłoczonym środkiem komunikacji miejskiej, żeby dojechać do kawałka lasu bądź "jeziora" pod miastem (gdzie na plaży wyleguje się 1/3 mieszkańców tego miasta i nie ma gdzie nawet tyłka usadzić, a co dopiero mówić o rozłożeniu koca czy choćby ręcznika, żeby poleżeć...)
Ludzie mieszkający w domkach nie spędzają 24h dziennie na pielęgnowaniu trawnika. I z pewnością też korzystają z tej beztroski o której piszesz - wyjazd nad jezioro czy wypad do lasu z rodziną.
Mieszkanie w bloku jest dla "wygodnickich"... taka prawda.
Zuz, 08.02.2015, 16:38
Generalnie przyznałbym Ci rację ,ale forma z jaką uzasadniasz swoje argumenty mocno mnie irytuje. "Wygodnictwo" to bardzo słaba uwaga, bo przypuszczam, że tam gdzie mieszkasz korzystasz z:
a) samochodu (zamiast spaceru czy roweru)
b) zmywarki
c) kosiarki (kosą też się da kosić)
d) czajnika bezprzewodowego
e) robota kuchennego
f) internetu
i wielu, wielu innych wynalazków na które akurat nie wpadłem (jak np. elektryczna szczoteczka do zębów) mających za zadanie zapewnić wygodę i oszczędzić czas. Nie trzeba od razu wyzywać ludzi od "wygodnickich", czy "leni". Sam mieszkam na wsi i ciągle mi bzyczy sąsiadka jak nie kosiarką, to wykaszarką, a jej najnowszy nabytek to jakaś "golarka" do drzewek i krzewów. W każdym razie bzyczy coś codziennie. A co do jeziora czy kawałka lasu - rozumiem, że nie musisz do takowych miejsc dojeżdżać, bo masz je na swoim podwórku? :P
Tak jak napisał kolega wyżej, nie ma sensu wmawiać innym, że czarne jest białe i odwrotnie. Niech każdy mieszka gdzie woli najbardziej.
Vroo, 09.02.2015, 17:27
Vroo,
nie porównuj korzystania z osiągnięć techniki z lenistwem (typu "nie muszę kosić trawy, nie muszę odśnieżać - zrobi to kto inny za mnie). Ja też nie muszę kosić trawnika i odśnieżać, ale chcąc mieć "wygodę" w postaci dobrego wyjazdy z posesji biorę łopatę i odśnieżam. I nie mam do nikogo pretensji, że mam nie odśnieżone. Niestety mieszkając w bloku czeka się na gotowe (odśnieżone, skoszone, posprzątane) - nie jest to wygodnictwem?
Zuz, 10.02.2015, 17:34
hahaha, i co może jeszcze gołębie zrzucają listy?!? W domku jest często więcej hałasu niż w bloku poza tym ciągle jest dużo pracy. Wiem bo mieszkałem w domku kilka lat i wolę mieszkanie. Jest dużo ciszej(przynajmniej u mnie), chyba że ktoś ma domek na cichym zadupiu gdzie bez auta ani rusz a dzieci muszą chodzić do szkoły/przedszkola a zimą drogi trzeba samemu odśnieżyć. Przestańcie tak chwalić domki. Każdy dąży do budowy a później jest płacz i spłata masakrycznego kredytu.
gość, 06.02.2015, 13:08
To nie wiem w jakim ty domku mieszkałeś że głośniej niż w bloku .. :O Ludzie rozsądni nie płaczą z powodu spłaty kredytu, bo wiedzieli jakie są z tym potem zobowiązania ... No chyba że ty nabrałeś se kredytów a potem płakałeś.
GOŚĆ , 06.02.2015, 15:34
No tak, bo mieszkając w bloku to nie trzeba nic robić... Przychodzisz z pracy siadasz na dupie przed telewizor i tak wygląda codziennie, ewentualnie coś posprzątasz/ugotujesz... Siedzisz w 4 ścianach całe życie bo tylko tyle masz. Bierzesz kredyt na wakacje, jedziesz na wakacje i spłacasz kredyt cały rok, żeby późnej znów jechać na wakacje. -,- Ja mieszkam na wsi, mam dwukondygnacyjny dom i piękny ogród, o który dbam i sprawia to dużą przyjemność... Przychodzę z pracy i widzę co potrafiłem stworzyć własnymi rękami... A ty co masz? 50m2 w centrum miasta, sąsiadów za ścianą i nic więcej.. No chyba, ze nawet to mieszkanie nie jest Twoje. Zapraszam Cię do mojej wsi, do której kiedy ktoś z miasta przyjeżdża to ma oczy jak 5zł, bo tak pięknie tu jest... Każdy dom wyremontowany, pomalowany, ogrodzenie zrobione, piękne ogrody i szczęśliwi ludzie. A co do tego odśnieżania drogi... Jeśli ty masz takie pojęcie o wsi to współczuje Ci... My nie jesteśmy jakimiś dzikusami! A to że mamy daleko od miasta, no i co z tego? Żaden problem biorę jedno z trzech aut i jadę... Nie muszę mztką zapier*****. Ludzie ogarnijcie się -,- Niedowiarków zapraszam na kawę. :)
Nowak, 06.02.2015, 16:09
Fajnie ,że jest Ci tak dobrze w domu, ale czas leci i za kilka lat będziesz starszy i mimo,że będziesz miał pieniądze nie będzie chętnych do pracy w Twoim domku.Ty nie będziesz miał siły napalić , skosić trawy, a dzieci powyjeżdżają ze wsi i nawet nie przypomną sobie , żeby do niej wrócić. Ba nawet sąsiad, który jest za płotem teraz ,też będzie w podobnym wieku więc też nie pomoże.W bloku wygodniej jednak, a tak na marginesie nawet ńie pomogą Ci te 3 samochody uwierz.
Kołalski, 07.02.2015, 07:04
Licytujecie się jak dzieci, takie naśmiewanie się z blokowiczów czy domkowiczów to jakaś wasza frustracja. Cieszcie się ze swoich wyborów, a nie naśmiewajcie się z innych, każda opcja ma swoje plusy i minusy. W mieście jest więcej możliwości, typu kino, teatr, restauracje. Ktoś lubi bywać kto inny lubi zielsko wyrywać, czy to znaczy że każde z nich jest gorsze? Nie, ale w wpisach każdy próbuje powiedzieć że jest fajniejszy od innych. Dziecinada
Jolcia, 07.02.2015, 07:14
Mieszkając w bloku masz więcej czasu na wyjścia do kina, do restauracji, mieszkając na wsi masz piękne otoczenie i jeśli to Ci wystarcza to oki, Twoja sprawa. Ja mieszkam w bloku, mieszkałam w domu, teraz czuję że żyję, dom jest fajny, ogród też ale teraz mam czas na inwestowanie w siebie, robienie tego na co w domu nie miałam czasu
Jolcia, 07.02.2015, 07:17
Brawo za ten wpis :-) Ciągle mam nieodparte wrażenie, że co poniektórzy myślą że czas stanął w miejscu i przedmieścia, wsie wyglądają tak jak wyglądały 20-30 lat temu... Mieszkam na wsi 30 km od Krakowa... dzieci mają pod nosem przedszkole, szkołę, szkółkę piłkarską. Na codzień zajęcia popołudniowe w domach kultury z baletu, karate, decoupagu, szachów, rytmiki. Na miejscu siłownia, klub fitness to tylko część atrakcji. Dojazd do pracy hmmm... miałam tę przyjemność dojeżdżać do Krakowa i powiem szczerze że niejednokrotnie szybciej ja dojechałam do celu ze wsi niż koledzy z Krakowa przejechali krótszą o połowę odległość z bloku do pracy ;-) Nawet gdybym miała tracić 2 godziny dziennie na dojazd do pracy to fakt, że moje dzieci mają kawałek swojego podwórka na którym mogą się bezpiecznie bawić zamiast gnić w bloku przed telewizorem jest dla mnie bezcenny.
Paulina B., 07.02.2015, 09:31
NIe powiem bo za jedne dopłaty to porządny można zrobić remont........
kici, 07.02.2015, 12:54
To dzieci z bloku nie muszą chodzić do szkoły? :)A tak na serio, jedni wolą mieszkanie inni dom i nie ma sensu przekonywać kogoś na siłę do swoich racji.
Dziwna mentalność wśród ludzi każdy powinien lubić i chwalić to co inny ma, jeśli ktoś woli co innego to naraża się na agresję i obelki :)
viking, 06.02.2015, 17:21
Witam, czy mogę prosić o kontakt mailowy, ponieważ zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem i chętnie skorzystalibyśmy z Państwa doświadczenia w tej kwestii. Z góry dziękuję za informację zwrotną. Pozdrawiam serdecznie.
MAGDALENA FLOREK, 19.04.2015, 09:31
Witam, czy mogę prosić o kontakt mailowy, ponieważ zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem i chętnie skorzystalibyśmy z Państwa doświadczenia w tej kwestii. Z góry dziękuję za informację zwrotną. Pozdrawiam serdecznie. e-mail: magi1978@wp.pl
MAGDALENA FLOREK, 19.04.2015, 09:34